Normalność

Wczoraj mi się dziecko rozchorowało. Temperatura, ból gardła, kaszel. Pojechaliśmy do NOChu na Zaspie z samego rana, rejestracja, krótkie czekanie, wizyta. Mama Julki marudzi i panikuje, Julka grzeczna na wizycie jak to ona, pediatra profesjonalna i porządna. Diagnoza – zapalenie oskrzeli, konieczny antybiotyk. Zirytowany schodzę na dół, kupuję lekarstwa za 130 PLN i wkurwiam się niemiłosiernie na system, ceny leków i wszystko… I nagle zdałem sobie sprawę, jak jest zajebiście. Mam dokładnie takie problemy jak te przykładne małżeństwa w dobrych dzielnicach, które odwiedzałem. Wkurzam się na to samo. Nawet mama Julki jest z nami tego dnia.

Przez chwilę było normalnie.

Uśmiech nie schodził mi z mordy do końca dnia.

Idealna bajera

Jak „wyrwać” pannę? Pytanie oczywiście bez sensu bo każdy kto umie liczyć do 28 i uważał w szkole na biologii nie będzie zadawał pytań na jakie od dekad usiłuje odpowiedzieć ta część Playboy’a, która zawiera literki.

Chodzi o ten moment kiedy obustronne zainteresowanie jest, wiosna w pełni no i trzeba coś powiedzieć żeby zaprosić, zwabić do swojego pokoju (na przykład na koloniach, obozach czy turnusach). Kiedy naprawdę treść tego zaproszenia nie jest aż tak istotna jak sposób jego przekazania.

Dla mnie mistrzem bajery jest pewien Romek (imię fikcyjne), 17-letni chłopiec z MPDz, GMFM tak na oko 1 – szczęściarz cholera – który wraz ze swoim kolegą nazwijmy go Sebastian (GMFM między 1 a 2, niższy od Romka) bajerują kilka lasek na korytarzu. Chłopaki są z domu dziecka, więc oprócz charakterystycznych postaw ciała mają też na twarzach wyryte typowe bidulowe „schowaj te koszulkę Surge Polonia i medale za Irak i Afganistan bo nie masz kurwa bladego pojęcia co to jest piekło”. Ale szczęściarze, bo GMFMy niskie, poruszają się o własnych siłach i nawet pomóc koleżankom mogą.

Laski są w ich wieku, śliczne dziewczyny na wózkach – albo powypadkowe albo MPDz tak samo – no i garną się do nich tak że rodzice by zawału dostali jakby to zobaczyli. Tyle pracy, żeby się nie śliniły – na marne. Przebierałyby nogami gdyby mogły, a tak tylko gumę palą do chłopaków.

Gadka generalnie debilna jak to w tym wieku, sami takie uskutecznialiśmy na gdyńskiej plaży – wiecie, tzw. rozmowy o życiu. Godzina się robi coraz późniejsza, grupka lekko się przerzedza i nagle Romek mówi do dwóch co zostały:

„Ej chodźcie do nas na górę do pokoju, mamy CD, DVD, internet i drzwi dziewięćdziesiątkę”. Powiedział to z takim luzem i blazą że sam bym poszedł te drzwi dziewięćdziesiątki zobaczyć, normalnie Casanova. Bajera polega na tym, że przez standardowe w budowlance 80cm drzwi trudno przejechać wózkiem, a 90cm drzwi to gwarancja w miarę fajnej imprezy bo da się na nią bezproblemowo wjechać i z niej wyjechać.

Bajera na drzwi dziewięćdziesiątkę wraca do mnie co roku na wiosnę.

Rules of Engagement

Zdarzyło mi się już parę razy w mieszkaniach młodych dobrze sytuowanych widzieć takie naklejki. Nie bardzo kumam po co one ale w sumie OK, niektórzy tak lubią. Mnie by zastraszały niczym stojący nade Kobold mną z Kodeksem Wykroczeń, P-83 Lawgiverem i krzyczący „I am the law!”. A nawet gorzej bo zauważcie, pogrubione co ważne jak dla debili. Dokumenty urzędowe jeszcze tak nie są pisane.

napis1

Zastanawiam się natomiast jak wyglądałby taki napis gdyby go napisać szczerze i uczciwie, a nie copy-paste ze sklepu. U siebie widzę to tak (też pogrubiam co ważne):

„W tym domu:
MÓWIMY – jak tego się nauczymy to będziemy się martwić o treść
CHODZIMY – cel się określi jak ogarniemy chodzenie (Tata bieganie)
MYŚLIMY – pozytywnie czy nie to drugorzędna sprawa
KOCHAMY tylko jak Tata jest poza domem albo załatwiamy mu wyjście
ROZŁADOWUJEMY broń, i zostawiamy ją w szafeczce
SPRZĄTAMY po sobie – zwłaszcza WŁOSY
NIE PIJEMY ALKOHOLU – bo jak Tata się nawali to nikogo nie będzie żeby pomóc.”

Zapomniałem o czymś?