Pierwiastki żeńskie

Stoję w aptece w pewnym szklano-aluminiowym raju pracowniczym w Gdańsku. Potem muszę odebrać Julkę z przedszkola i przewieżć na bombach do logopedy. Bierze mnie przeziębienie od wczoraj bo jak idiota postanowiłem uczesać się żyletką i wyjść bez czapki i szaliczka. Chcę kupić Zatoxin żeby jak coś się rozwinie to nie ruszyło zatok bo wtedy to leżę i kwiczę.

Czas zadaniowy T – 15 minut.

Dwa stanowiska sprzedaży. Przy jednym młoda korporacyjna matka dopytująca się co chwila o jakieś specyfiki więc to stanowisko skreślam. Przy drugim jakaś szczupła dziewczyna, wygląda na niezamężną a na pewno nieródkę więc spoko, może pójdzie szybko. Dwie panie rozmawiają ze sobą przez ladę ściszonym głosem jakby ta klientka kupowała co najmniej środki antykoncepcyjne albo globulki dopochwowe na grzybicę albo cholera wie co jeszcze. No i słyszę tak piąte przez dziesiąte:

„Taką kompozycję pierwiastków bym chciała, wie pani (…) . Żelazo na pewno i nie wiem co jeszcze (…)”

„mrumrumrumru, takie tam mamy mrumrumru”

No ja wiem co jeszcze, dobrze, jedz żelazo bo jesteś dziewczynką. Tam pewnie będzie też cynk, magnez, potas i sód. Spoko, mam piętnaście minut. Dobierz sobie odpowiednio, może ta Twoja chuda dupa trochę nabierze kształtów i nie będziesz taka anemiczna jak te wszystkie korporacyjne koleżanki twoje.

T – 12 minut.

„A ma pani wapń?”
„A wie pani, tam jest kilka rodzajów… mrumrumru”

OK, moja wina. O wapniu zapomniałem. Ale „kilka rodzajów wapnia”? Co ty jej tam babo oferujesz, izotopy?

T – 9 minut.

Z nosa mi cieknie i z prawego oka (chyba zawiało mi jakąś prawą zatokę albo ucho), chusteczki też bym kupił. Trochę już przebieram nogami. Jak mi jakiś mądrala zablokuje wyjazd to mogę się spóźnić.

„A ma pani selen?”
„A nie mrumrumru”

Co jest kurwa, jaki selen? Kim ty jesteś, Księżniczką Celestią? Selenu się zachciało? Babo, zjedz drożdży albo obrób mi pęto, w spermie jest większość selenu który ja przetwarzam. Serio. Jestem chory, czy ktoś to kurwa widzi? Facet z katarem? Macie pojęcie, że to jak chodząca bomba zegarowa?

T – 6 minut.

„mrumrumru i teraz jod mrumrumru”

JOD?! No kurde, nie oddychasz? Nad morzem żyjesz. Ile Ci tego jodu trzeba?

Dobra, wszystko fajnie ale jest trochę już słabo. Zostaje pięć minut a jesteśmy dopiero na pięćdziesiątym trzecim polu tablicy Mendelejewa. Widzę, że się starasz, ale do Ununoctium trochę jeszcze zostało. Możemy jakoś przyspieszyć, proszę?

Zero reakcji, nawet nie łypnęły. Tak pogrążone w tym szaleństwie zakupów że normalnie strach się bać. To dziewczynki, to nawet nie zaproponuję że mogłyby zrobić zapasy na giełdach światowych a np. wolfram i molibden kupić w prętach w jakimś metalskupie.

T – 2 minuty

„mrumrumru a wie pani, a czy sam fluor dostanę?”
„mrumrumru”

OK. To był punkt przegięcia. Ja pierdolę, fluor. Co będzie dalej? Bor, brom, arsen, miedź? „”Aniu, jak ty pięknie wyglądasz ale martwię się o twój poziom lantanowców”. „Słyszałaś kochana, że w Galerii Bałtyckiej jest teraz wielka wyprzedaż? Radon i technet za 20% ceny”. No ja pierdolę.

Wyszedłem. Poddałem się dwie minuty przed czasem. Pokonały mnie dwie wątłe korporacyjne dziuńki i tablica Mendelejewa którą traktowały jak galerię handlową.

Teraz siedzę na herbacie z sokiem malinowym, obczajam czy mam wystarczająco cebuli i gripex na zatoki. Znowu przez kobiety cierpię. Znowu bolesne doświadczenie, które nic a nic nie zbliżyło mnie do ich zrozumienia.

Ale przynajmniej już wiem, z czego się składają.

One thought on “Pierwiastki żeńskie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *