Normalność

Wczoraj mi się dziecko rozchorowało. Temperatura, ból gardła, kaszel. Pojechaliśmy do NOChu na Zaspie z samego rana, rejestracja, krótkie czekanie, wizyta. Mama Julki marudzi i panikuje, Julka grzeczna na wizycie jak to ona, pediatra profesjonalna i porządna. Diagnoza – zapalenie oskrzeli, konieczny antybiotyk. Zirytowany schodzę na dół, kupuję lekarstwa za 130 PLN i wkurwiam się niemiłosiernie na system, ceny leków i wszystko… I nagle zdałem sobie sprawę, jak jest zajebiście. Mam dokładnie takie problemy jak te przykładne małżeństwa w dobrych dzielnicach, które odwiedzałem. Wkurzam się na to samo. Nawet mama Julki jest z nami tego dnia.

Przez chwilę było normalnie.

Uśmiech nie schodził mi z mordy do końca dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *